Warning: Creating default object from empty value in /index.php on line 81
Na temat reformy emerytalnej ...
Start Wybrane z "Wieści" Na temat reformy emerytalnej ...
Na temat reformy emerytalnej ...
Wpisany przez Jan Hebda - KIL Tarnów   
piątek, 20 kwietnia 2012 11:01


CHICHOT LENINA

dr Jan HebdaOd pewnego czasu przez nasze media przewala się, niekiedy wręcz zaciekła i miejscami zupełnie irracjonalna, dyskusja na temat koniecznej reformy systemu emerytalnego. Z czysto biologicznych przyczyn ta sprawa osobiście mnie nie dotyczy, ponieważ dokonam swego żywota w tym systemie, w którym przeszedłem na emeryturę. Mimo tego dość uważnie śledzę przebieg tej dyskusji i w związku z tym uderzyły mnie w niej zwłaszcza dwie okoliczności.

Otóż, po pierwsze, szczególnie uderza mnie to, że tę nową ustawę, a raczej dopiero jej projekt najbardziej zaciekle atakują ci, których ona praktycznie nie obejmie. Już na oko widać, że atakujący proponowane rozwiązania posłowie oraz różni związkowi działacze w gruncie rzeczy chcą decydować za swoje młodsze dzieci i ogół wnuków. Zaś ci, których to bezpośrednio obejmie są prawie niezauważalni w tej ostrej niekiedy wymianie zdań. Powodów tego milczenia nie znam, a wytłumaczyć go sobie nie umiem, bo sam młody wiek to za mało, zwłaszcza że pierwsze objęte tą reformą roczniki, to dzisiaj dorośli i w pełni świadomi już ludzie.

Znacznie bardziej jednak intryguje mnie drugi aspekt tej sprawy, który próbuję oddać tytułem niniejszego artykułu. A jeszcze bardziej zdumiewa mnie to, ze w argumentacji strony forsującej te zmiany ten aspekt w ogóle się nie pojawia, zaś w moim przekonaniu wręcz się o to prosi. Owa argumentacja powinna się pojawić także dlatego, że w tej batalii o reformę systemu emerytalnego do rangi jej swoistego centrum została podniesiona sprawa referendum, natomiast proponowane w nim pytanie traktują jako taki właśnie chichot Lenina. Słowem- leninizm wiecznie żywy!

Rozwijając nieco bliżej te sformułowaną wyżej uwagę przypomnę zatem, że jedną z głównych cech leninizmu była wyjściowa teza o prymacie polityki nad ekonomiką. Owa teza stanowiła potem główną podstawę funkcjonowania systemu zwanego realnym socjalizmem. Jej skrajnie wynaturzona postać dominowała w okresie stalinowskim, natomiast później różne rządzące ekipy, w tym przykładowo w Polsce i na Węgrzech, podejmowały próby odchodzenia od tego dogmatu politycznego, ale zawsze kończyło się to niepowodzeniem. Zaś źródłem niepowodzenia był nienaruszalny w gruncie rzeczy leninowski dogmat: polityka przed ekonomiką!

Widocznym przejawem takiego właśnie rozumienia procesów społeczno- ekonomicznych było seryjne podejmowanie obiektywnie słusznych uchwał, co miało miejsce na różnych szczeblach aparatu władzy. Gdyby zatem przez pryzmat uchwał spojrzeć na dzieje PRL, to zupełnie niezrozumiały i niewytłumaczalny jest kryzys oraz upadek tego typu i formy naszego państwa. Przecież uchwały były słuszne i wytyczały właściwe kierunki, a w praktyce nam nie wychodziło. Zaś ten przysłowiowy prosty lud tę politykę kwitował ponuro- szyderczym żartem, że jeżeli się nie zaorze i nie zasieje, to się zbierze… plenarne posiedzenie partyjnej instancji!

Otóż osobiście w tych kategoriach patrzę na żądanie przeprowadzenia referendum w sprawie określenia wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę. Zaś o konieczności jego przeprowadzenia ostatecznie ma przesadzić to, że za ta formą opowiedziały się 2 miliony obywateli w przypadku inicjatywy podjętej przez związek zawodowy „Solidarność”. Trwa też proces zbierania podpisów na listach firmowanych przez SLD i wspieranych przez centralę OPZZ.

Organizatorzy owych akcji nie dodają jednak, bo może i tego nie rozumieją, że pytanie forsowane przez nich w referendum w ostatecznym rozrachunku dotyczy określenia mechanizmu podziału, co oznacza właśnie prymat polityki nad ekonomiką. „Zapomnieli” przy tym dodać, że zanim się cokolwiek zacznie dzielić, to najpierw trzeba to wytworzyć i wyprodukować. Na ten temat w tych propozycjach jest niewiele i to jest właśnie czysty leninizm. Polityczny wymóg sprawiedliwego podziału tortu narodowego, poprzedzający przygotowanie i wypieczenie owego tortu musi się zakończyć katastrofą. I nie zmieni tego nawet 20 milionów podpisów na rzecz referendum, bo nie w statystyce tkwi cały problem. To z powodu tego fałszywego stawiania priorytetów zawalił się przecież i zniknął system nazywany realnym socjalizmem, mimo że w swoja historię, w tym także i w Polsce, ma wpisanych tyle słusznych uchwał.

W tym kontekście zatem wynik referendum jest znany przed referendum, natomiast wprowadzenie w życie owych formalnie demokratycznie ustalonych mechanizmów przyniesie katastrofę nie inicjatorom, ale sporej grupie ich dzieci i ogółowi wnuków owych organizatorów. Duża część tej prawdy zdaje się docierać do świadomości przewodniczącego „Solidarności” Piotra Dudy, W jakimś sensie dowiódł tego swoim wystąpieniem na forum Wysokiej Izby. Niewiele z tego dociera chyba do SLD, co znowu aż tak bardzo nie dziwi, bo to w końcu rodowód też coś znaczy. Z czystym natomiast cynizmem mamy do czynienia w przypadku PiS oraz jego klonu- Solidarnej Polski. Wypowiedzi przedstawicieli tych ugrupowań są tak dalece zbieżne, że rodzi się to pytanie o sens dokonanego podziału. Ten fakt tylko jednak zauważam, natomiast przyczyny niewiele mnie obchodzą, bo właśnie Polsce nic to przecież nie daje. Beata Kempa formalnie wyszła niby z PiS, ale typowy dla niej słowotok pozostał przecież w tej formacji.

Czysty cynizm w działaniach podejmowanych przez PiS i SP Zbigniewa Ziobry jest widoczny aż za dobrze, ale- w co nie wątpię- wielu da się na to nabrać. Prezes PiS problemu dzieci i wnuków przecież nie ma, zaś w szeregach jego partii ci, którzy je mają, to i tak się nie odważą odezwać, bo spadnie na nich gniew prezesa. Zaś forsowane przez szefa PiS leninowskie zgoła rozwiązanie problemu emerytur, gdy mu się bliżej przyglądnąć, także aż tak bardzo nie dziwi. Rządzącej koalicji nie zostaje natomiast nic  innego, jak cierpliwe wyjaśnianie wszystkich niuansów proponowanych zmian, obnażanie cynizmu- językiem poety mówiąc- „gęb za lud krzyczących” i „branie na klatę” tego, co niekiedy stanowi koszt własny sprawowania władzy. To w końcu Karol Bunsch powiedział kiedyś, że różnica między politykiem a mężem stanu polega na tym, że ten pierwszy myśli o dziadkach, a ten drugi o wnukach!

Jan Hebda